Leszek Sarnowski: Takie jest prawo zwycięzców

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z byłym prezesem RTI S.A. w Dzierzgoniu. Leszek Sarnowski w rozmowie z naszym portalem poruszył kilka istotnych kwestii, które nadal są przedmiotem ożywionej dyskusji w gminie Dzierzgoń.

Dziękuję, że zgodził się Pan, po długiej namowie, na rozmowę z nami.
Dla mnie Regionalne Towarzystwo Inwestycyjne to kawał dobrej roboty, czas nowych wyzwań i sporych osiągnięć, ale to rozdział zamknięty w moim życiu.

Dlaczego został Pan odwołany z funkcji prezesa RTI?
Takie jest prawo zwycięzców. RTI S.A. to spółka akcyjna, w której większościowym udziałowcem jest gmina Dzierzgoń, zatem to urzędujący burmistrz tak naprawdę decyduje, kto pełni funkcję prezesa. Oczywiście bezpośredniego wyboru lub odwołania dokonuje Rada Nadzorcza, ale działa ona w imieniu burmistrza. Jeśli burmistrz nie wyobraża sobie współpracy z prezesem, to ma prawo go za pośrednictwem Rady odwołać.

Czy to znaczy, że obecna burmistrz nie wyobrażała sobie z Panem współpracy?
Myślę, że nie, choć trzeba zapytać o to panią burmistrz.

Nie miał Pan z burmistrz żadnego kontaktu, żadnej rozmowy na temat RTI?
Nie.

To jak to się stało?
Na poniedziałkowym (26.11.2018) posiedzeniu Rady Nadzorczej, pani przewodnicząca Halina Redlin wprowadziła do porządku obrad punkt dotyczący odwołania prezesa, na wniosek pani burmistrz, czyli większościowego udziałowca spółki. I Rada Nadzorcza podjęła taką decyzję.

Pani Jolanta Szewczun, burmistrz Dzierzgonia w jednym z wywiadów powiedziała, że to Rada Nadzorcza Pana odwołała, bo miała „konkretne” zarzuty. Zna Pan te zarzuty?
Nie znam żadnych zarzutów. Przewodnicząca Rady Nadzorczej Halina Redlin wprowadzając do porządku obrad punkt o odwołaniu prezesa powiedziała, że jest to na wniosek pani burmistrz Jolanty Szewczun i tyle. Dwoje członków Rady głosowało za moim odwołaniem, jeden był przeciw i na zakończenie posiedzenia zrezygnował z członkostwa w Radzie Nadzorczej.

Ale to była Rada Nadzorcza wybrana za zgodą poprzedniego burmistrza
To prawda. Była to Rada, z którą współpracowało mi się bardzo dobrze, wskazuje na to choćby coroczne udzielanie mi (i zarządowi, kiedy był on trzyosobowy) absolutorium. Rada akceptowała także wszystkie sprawozdania i moje plany na kolejne lata działalności.

Czy sądzi Pan, że będą jeszcze jakieś zwolnienia?
Mam nadzieję, że moja głowa wystarczy. Po zakończeniu posiedzenia Rady i wyborze nowego prezesa rozmawiałem z przewodniczącą Rady, która zapewniła mnie, że żadnych innych zwolnień nie będzie. Podobną opinię wyraził nowy prezes.

Pani Halina Redlin w swoim oświadczeniu mówi, że członkowie Rady byli przeciwni kierowaniu sprawy do sądu o zwrot pieniędzy od pani Jolanty Szewczun za to, że pełniła funkcję prezesa RTI niezgodnie z prawem, a pan nie posłuchał Rady i podjął inną decyzję.
Dyskutowaliśmy na ten temat wielokrotnie. Członkowie Rady nie byli przeciwni występowaniu do sądu tylko mieli wątpliwości czy jest na przykład szansa taki proces wygrać. Nie ma żadnego formalnego stanowiska Rady w tej kwestii. Inne były jednak oczekiwania większościowego udziałowca, czyli gminy. Skoro Sąd w prawomocnym wyroku uznał, że pani Szewczun pełniła funkcję prezesa niezgodnie z prawem i stosunek pracy był nieważny, to w konsekwencji powinna zwrócić niesłusznie pobrane wynagrodzenie. Taka była opinia prawnika, który prowadził naszą poprzednią (zwycięską) sprawę w sądzie i zgodnie z oczekiwaniem większościowego udziałowca podpisałem z nim umowę na prowadzenie sprawy związanej z odzyskaniem pieniędzy. W ślady za umową wypłacone zostały prawnikowi także środki finansowe, dzięki którym podjął stosowne działania. Przygotowane zostało wezwanie do pani Szewczun o zwrot środków, ale nie zostało ono przez nią odebrane przez dwa tygodnie i wróciło do spółki. Wówczas rozpoczęto przygotowanie stosownych dokumentów, na podstawie których prawnik miał przygotować pozew. Na jednej z Rad Nadzorczych po wyborach pojawiły się sugestie, by zerwać umowę z prawnikiem i nie kontynuować sprawy zwrotu pieniędzy przez byłą prezes, ale w konkluzji uznano, że może lepiej jak zrobi to nowy prezes.

W jakiej sytuacji jest w tej chwili spółka, którą Pan zarządzał?
Mam dużą satysfakcję, bo zostawiam spółkę w dobrej kondycji i z perspektywami na rozwój. Co roku na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, a także na sesjach Rady Miejskiej prezentowałem wyniki spółki i zawsze były to najlepsze rezultaty. Zyski co roku były wyższe od planowanych, a pieniędzy na rozwój przedsiębiorczości w postaci pożyczek i poręczeń zdobywaliśmy wyjątkowo dużo. Świadomie używam liczby mnogiej, bo to zasługa całego zespołu. Nowy prezes w wywiadzie mówi, że „zaniedbano kwestię rozwoju lokalnego, inicjatyw społecznych i to będzie nowe otwarcie”. Jestem trochę zaskoczony. Po pierwsze pożyczki i poręczenia – czyli instrumenty finansowe – które są głównym przedmiotem naszej działalności służyły właśnie rozwojowi lokalnemu, bo znacząca część beneficjentów pochodziła właśnie z gminy Dzierzgoń i powiatu sztumskiego. Ponadto dwie edycje projektu „Kierunek Biznes” to nic innego jak właśnie stymulowanie rozwoju lokalnego. To wyjątkowy projekt, z którego jestem dumny. Pięćdziesięcioro bezrobotnych z gminy Dzierzgoń zachęciliśmy do stworzenia własnego biznesu. Pod naszym okiem pisali biznes plany, szkolili się, otrzymali dotację i założyli własne firmy. O skuteczności tego programu świadczy fakt, że wiele spośród tych osób składało następnie do RTI wnioski o pożyczki. I o to właśnie chodziło. Ponadto inny projekt, „Kierunek Praca”, to z kolei zorganizowanie płatnych staży dla około setki osób we współpracy z lokalnymi przedsiębiorcami. Wielu z nich nadal pracuje. Są to pozytywne działania i przykro słuchać jak ktoś to deprecjonuje i nie dostrzega, wyważając otwarte drzwi.

Z tego co wiemy o RTI, to jego działalność wykraczała poza gminę.
Tak, to prawda. Przed laty, kiedy burmistrz Piotr Łączny podejmował takie wyzwanie i tworzył RTI, był to ewenement na skalę ogólnopolską i nadal w jakimś sensie jest, bo niewiele jest takich małych miast, w których powstawały i powstają takie instytucje otoczenia biznesu jak RTI. Piotrowi Łącznemu za takie wizjonerstwo należy się przynajmniej dobre wspomnienie. Dziś RTI znane jest w całym regionie i to jest przy okazji najlepsza promocja gminy. W ubiegłym roku podjęliśmy ryzyko ubiegania się o środki na pożyczki dla przedsiębiorców w województwie zachodniopomorskim. Zdobyliśmy 6 milionów złotych. Pokazaliśmy, że potrafimy być skuteczni także w innych regionach Polski. Lada dzień zostanie podpisana (mam taką nadzieję) umowa z Pomorskim Funduszem Rozwoju na 40 milionów złotych na dwie pożyczki – eksportową i na zakup nieruchomości, właśnie dla przedsiębiorców, także naszych lokalnych. To efekt dobrego rozpoznania potrzeb, a nie słów bez pokrycia. Urząd Marszałkowski pozytywnie ocenił także nasz projekt dla społeczności wykluczonych, najbardziej zaniedbanych i bezradnych, które dzięki tym środkom będą mogły być aktywizowane i przywrócone społeczeństwu. To trudny, partnerski projekt, ale ważny społecznie. W najbliższym czasie RTI powinno uzyskać akredytację ministerstwa i podpisać umowę.

Pani burmistrz mówi o nowej roli RTI, które współpracować ma z gminą, społecznością lokalną, organizacjami pozarządowymi, przedsiębiorcami dla dobra gminy, no i dla spełnienia wyborczych obietnic.
Pani burmistrz ma pełne prawo współpracować z ludźmi, z którymi chce. W kwestii pomysłów na działalność RTI trudno mi to naprawdę komentować, bo pani burmistrz doskonale wie, że to o czym mówi właśnie robiliśmy, zresztą podobnie jak wtedy, kiedy ona była prezesem. Jeśli słyszę, że pracownicy RTI mają teraz pisać projekty dla gminy to powiem szczerze, że to jakieś nieporozumienie. Pani burmistrz ma w tej kwestii spore doświadczenie i powinna wiedzieć, że to w Urzędzie Miejskim (wzorem innych gmin i powiatów) powinien funkcjonować wydział, który takimi sprawami powinien się zajmować. RTI powinno skupić się, tak jak dotychczas, na zdobywaniu środków na pożyczki i poręczenia, a także na projekty społeczne. W przeciwnym razie pracownicy zostaną przeciążeni nadmiernymi zadaniami i ucierpią na tym statutowe zadania spółki.

Czuje Pan żal, niesmak czy rozgoryczenie?
Jak zwalniają człowieka z pracy to nigdy nie jest to komfortowa sytuacja. Pracowałem w wielu miejscach, ale w zasadzie z jednej pracy mnie zwolniono. Była to Telewizja Gdańsk, w czasach pierwszej „dobrej zmiany”. Była nas wtedy spora grupa zwolnionych, ale każdy po jakimś czasie odnalazł się w nowej rzeczywistości, dochodząc do wniosku, że jest życie poza telewizją. Tak będzie i teraz. Emocje są oczywiście i czuję jedynie smutek rozstania z zespołem, z którym mi się wyjątkowo dobrze pracowało i mam nadzieję (no i także dowody), że z wzajemnością.

Coś na koniec?
Dziękuję wszystkim przedsiębiorcom lokalnym i ludziom dobrej woli (a było ich sporo) za współpracę, doradztwo, życzliwość i otwartość. Dziękuję Elżbiecie Domańskiej, byłej burmistrz, za stworzenie mi takiej możliwości pracy i komfortu, bez żadnej ingerencji, ręcznego sterowania, ale za to z wiarą, że to co robimy jest ważne, wartościowe i przynosi efekty. A nowemu prezesowi życzę, aby miał taką możliwość jaką miałem ja w zarządzaniu spółką i ludźmi. Właśnie dzięki temu udało się zrobić tak wiele. Całemu zespołowi Regionalnego Towarzystwa Inwestycyjnego podziękowałem już osobiście. Traktuję poważnie zapewnienia przewodniczącej Rady Nadzorczej i nowego prezesa, którzy potwierdzają moją opinię o ich profesjonalizmie. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam wszystkich mieszkańców gminy Dzierzgoń, których na swojej drodze spotkałem.

Jeszcze raz bardzo dziękujemy za rozmowę.

(Visited 899 times, 1 visits today)

Możesz być zainteresowany

Comment (6)

  1. Tak dużo się mówi o oddaniu pieniędzy przez obecną p.burmistrz, że faktycznie człowiek zastanawia się,czy powinna to zrobić.Jest orzeczenie sądu!!!!Rozumiem wszystko ale nasuwa mi się takie oto pytanie-dlaczego?????
    Gdyby np.p.M.Żywicki( człowiek wykształcony i ma b.dobre doświadczenie w pracy samorządowca) był przez 5 lat zatrudniony w naszym urzędzie.Sumiennie pracował i po 5 latach nowy burmistrz stwierdziłby, że zajmował stanowisko nie z konkursu( przeoczenie jego szefa) i sąd by mu nakazał zwrócić to ,co zarobił jako kierownik referatu…Uważam tu ,że logika podpowiada,że powinien być ukarana burmistrz,która go zatrudniła!!

  2. Usunęli bo tu nie chodzi o interesy firmy tylko o swoje prywatne. Wsadzili wydmuszkę, żeby zrobił co im jest na rękę. Wycofać sprawę o zwrot pieniędzy co świetnie argumentowała pani prezes zarządu, ha ha ha ale Zbyszek ją wypunktował. Ja na jej miejscu to bym się spaliła ze wstydu. ale czego nie robi się dla pie…… pani Halinko?

ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.